Okazuje się, że Tłusty Czwartek był obchodzony już w średniowieczu, chociaż wtedy nie było jeszcze pączków ani faworków, w każdym razie nie takich, jakie znamy dzisiaj. Od kilku wieków co roku żegnamy Karnawał jedząc obficie i kalorycznie, aby już tydzień później zacząć pościć. Taka przynajmniej jest tradycja chrześcijańska.

Tłusty Czwartek otwiera ostatni tydzień, kiedy można jeszcze cieszyć się Karnawałem, bo już po Środzie Popielcowej zaczyna się Wielki Post, który trwa do Wielkanocy. Ma to być okres wyciszenia i refleksji, stawiania bardziej na sprawy duchowe niż fizyczne. W ten sposób chrześcijanie przygotowują się do Świąt Wielkanocnych. Natomiast Tłusty Czwartek jest swego rodzaju akcentem przypominającym, że to ostatnie chwile szaleństw. Poza tym istnieje przekonanie, że zjedzenie przynajmniej jednego tłustego pączka w tym dniu zapewni dobrobyt i szczęście na cały rok. Wiele osób chyba za bardzo bierze to sobie do serca i faktycznie zjada takie ilości tłustych oraz słodkich ciastek, że potem musi to odchorować…

Kiedy jeszcze pączki nie były znane na stołach pojawiały się mięsa, boczek i sporo wódki. Nie służyła ona natomiast bynajmniej ułatwieniu trawienia ciężkich posiłków. Uważano po prostu, że jej picie w Tłusty Czwartek jest elementem kultywowania tradycji. Natomiast nie zawsze przynosiło to na dłuższą metę szczęście… W późniejszych czasach, kiedy pojawiły się już pączki, próbowano je sobie zapewnić dodatkowo umieszczając w niektórych ciastkach orzechy lub migdały. Kto trafił na jeden z nich mógł mieć pewność, że nie zabraknie mu szczęścia w najbliższym czasie. Jednak tak naprawdę kaloryczny pączek stał się symbolem Tłustego Czwartku w XIX wieku i dzisiaj jedno od razu kojarzy się z drugim. Tak jest oczywiście w Polsce. Tłusty Czwartek za granicą obchodzony jest tylko przez zamieszkujących tam Polaków i na przykład w USA nazywany jest Pączki Day. Jednak istnieją jego odpowiedniki, na przykład amerykański Mardi Gras czyli Tłusty Wtorek, czy angielski Pancake Day czyli Dzień Naleśników. Obchodzi się je przede wszystkim jedząc to, na co zwykle nie można sobie pozwolić ze względu na ilość cukru, tłuszczu i kalorii.